Od „Bogurodzicy” do Młodej Polski: jak wrażliwość religijna zmienia się wraz z kolejnymi epokami

0
32
Rate this post

Nawigacja:

Wrażliwość religijna jako barometr epoki – punkt wyjścia

Co kryje się pod pojęciem „wrażliwość religijna”

Przy hasłach typu „motyw religijny” uczniowie często myślą wyłącznie o tym, czy w tekście pojawia się Bóg, Kościół, modlitwa, ksiądz. To za mało. Wrażliwość religijna to raczej sposób, w jaki dana epoka czuje i mówi o tym, co święte. Liczy się nie tylko obecność motywów, ale przede wszystkim ton: ufny, pełen lęku, zbuntowany, ironiczny, obojętny.

Można wyróżnić kilka elementów, które pomagają uchwycić tę wrażliwość:

  • Emocje wobec sacrum – czy dominuje lęk przed karą, zachwyt światem jako dziełem Boga, rozpacz po stracie, gniew na Boga, melancholijne wątpienie?
  • Język i obrazy – surowe wizje piekła i Sądu Ostatecznego, pogodna harmonia natury, gorączkowe metafory barokowe, symboliczne mroki modernizmu.
  • Praktyka religijna – czy religia jest przede wszystkim rytuałem wspólnoty (procesje, modlitwy zbiorowe), czy raczej intymnym przeżyciem jednostki?
  • Relacja do instytucji – Kościół jako oczywisty autorytet, sojusznik narodu, cel krytyki, czy tylko tło dla prywatnej duchowości.

Dlatego inaczej wygląda „religijność obowiązkowa” (wynikająca z norm społecznych, tradycji, obyczaju), a inaczej „religijność przeżywana” (głębokie zmaganie, wątpliwości, osobisty wybór). W średniowieczu dominuje ta pierwsza, w Młodej Polsce coraz częściej ta druga – i to właśnie przesunięcie jest kluczem do łączenia epok w spójną opowieść.

Jak czytać ton religijnego tekstu

Żeby nie gubić się w analizie, przy każdym utworze z motywem religijnym warto odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań:

  • Czy mówiący ufa Bogu, czy z Nim polemizuje? U Kochanowskiego w „Hymnie” dominuje wdzięczność, w „Trenach” – bunt i rozpacz. U romantyków często pojawia się wręcz oskarżenie Boga lub próba „wyręczenia” Go przez naród.
  • Czy głos ma charakter zbiorowy czy indywidualny? „Bogurodzica” przemawia w imieniu wspólnoty rycerzy; „Treny” to bardzo prywatna modlitwa-krzyk ojca.
  • Jakie uczucie jest najsilniejsze? Strach przed piekłem (średniowiecze, barok), zachwyt harmonią (renesans), egzaltowany entuzjazm i cierpienie narodu (romantyzm), zmęczenie i niepokój istnieniowy (Młoda Polska).

Przy krótkiej analizie wiersza czy fragmentu prozy wystarczy nazwać tę dominującą emocję i powiązać ją z epoką: „taki sposób mówienia o Bogu jest typowy dla…”. W ten sposób motyw religijny przestaje być dodatkiem, a staje się „barometrem” głębszych zmian w myśleniu o świecie.

Zestaw wspólnych pytań do każdej epoki

Żeby zachować porządek i móc układać epoki obok siebie, przy każdej z nich można zadawać ten sam zestaw pytań:

  • Jaki obraz Boga dominuje? Surowy sędzia, miłosierny Ojciec, abstrakcyjny Zegarmistrz (deistyczny Absolut), niemal „towarzysz niedoli” narodu, czy może odległa, milcząca siła?
  • Kim jest człowiek wobec Boga? Pyłem i grzesznikiem, współpracownikiem Stwórcy, buntownikiem, cieniem szukającym sensu, czy twórcą własnej duchowości?
  • Jak wygląda relacja jednostka – Kościół – wspólnota? Czy Kościół jest oczywistą osią świata, czy raczej instytucją poddaną krytyce? Czy religia łączy się z narodem i polityką, czy pozostaje sprawą prywatną?
  • Jakie emocje tworzą klimat epoki? Trwoga, nadzieja, spokojna wdzięczność, patos i ekstaza, sceptycyzm, ironia, melancholia.

Takie cztery pytania są w praktyce szybkim szkieletem pod wypracowanie: wystarczy dodać konkretne lektury i cytaty-klucze.

Jak zbudować z tego oś narracyjną na wypracowanie

Najprostszy sposób, żeby sensownie wykorzystać motyw religijny na maturze, to wybrać 3–4 epoki i pokazać, jak ten sam motyw „przeobraża się” wraz z czasem. Przykładowo: modlitwa, cierpienie, obraz Boga albo rola narodu.

Prosty schemat akapitu może wyglądać tak:

  1. Teza: „Od średniowiecza do Młodej Polski motyw modlitwy przechodzi drogę od zbiorowego wołania o zbawienie do intymnego sporu jednostki z Bogiem”.
  2. Przykład 1: „Bogurodzica” – modlitwa wspólnoty rycerskiej przed bitwą, prośba zarówno o łaski doczesne, jak i wieczne.
  3. Krótka interpretacja: wskazanie teocentryzmu, braku indywidualnych wątpliwości, roli Maryi jako pośredniczki.
  4. Przykład 2: „Treny” Kochanowskiego – prywatna, rozbita modlitwa ojca, który chwilowo nie znajduje sensu w Bożej Opatrzności.
  5. Wniosek porównawczy: „W średniowieczu modlitwa scala wspólnotę wokół oczywistej wiary, w renesansie staje się polem kryzysu jednostki. To zapowiedź późniejszych buntów romantycznych”.

Takie łączenie przykładów (zamiast omówienia każdej epoki osobno i „od nowa”) tworzy spójną narrację, której zwykle oczekuje egzaminator.

Średniowiecze – „Bogurodzica” i jedność świata pod okiem Boga

Teocentryzm i wspólnotowa wiara bez pęknięć

Średniowieczna wrażliwość religijna opiera się na założeniu, że Bóg jest centrum wszystkiego. Nikt poważnie nie rozważa, czy Bóg istnieje – to jest tak oczywiste, jak istnienie władcy czy hierarchii społecznej. Świat odczytuje się jako księgę, w której każdy fakt ma sens nadany przez Stwórcę.

Religijność ma charakter wspólnotowy. Wiara to nie tyle prywatne przeżycie, ile wspólny rytuał: msze, procesje, odpusty. Jednocześnie sacrum i profanum nie są tak wyraźnie rozdzielone jak później. Rycerz modli się przed bitwą, ale jego walka ma także wymiar religijny – broni chrześcijaństwa, króla, porządku ustanowionego przez Boga.

W tej epoce silnie działa układ: trwoga + ufność. Z jednej strony groza Sądu Ostatecznego, piekła, czyśćca. Z drugiej – nadzieja na zbawienie dzięki wstawiennictwu świętych i Maryi. Średniowieczny człowiek wie, że jest grzeszny, ale wierzy, że Kościół daje mu narzędzia, by ocalić duszę (spowiedź, pokuta, sakramenty).

„Bogurodzica” – modlitwa, hymn i manifest tożsamości

„Bogurodzica” to idealny przykład średniowiecznej wrażliwości religijnej, bo skupia kilka kluczowych wątków:

Po pierwsze, funkcjonuje jako modlitwa liturgiczna, ale zarazem pieśń śpiewana przed bitwą (np. pod Grunwaldem). Religia przenika życie polityczne i militarne – rycerze proszą Maryję i Chrystusa o wsparcie zarówno w ziemskiej walce, jak i w drodze do zbawienia. To pokazuje, że wspólnota religijna = wspólnota narodowa w zarodku.

Po drugie, kluczowa jest relacja: człowiek – Maryja – Chrystus. Podmiot zbiorowy zwraca się przede wszystkim do Matki Bożej („Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!”), bo to Ona ma „sprawić” u Syna „zbożny pobyt”, a po śmierci „rajskiego przebytu”. Człowiek nie staje przed Bogiem sam; potrzebuje orędowników i pośredników.

Po trzecie, modlący się mówi jako „my”, nie jako jednostka. Nie znamy jego twarzy, nie słyszymy osobistych wątpliwości. Ważna jest wspólnota: rycerstwo, lud, całe królestwo. Emocje osobiste schodzą na drugi plan, liczy się wspólne wołanie – to ogromny kontrast wobec przeżyć bohaterów renesansowych, romantycznych czy modernistycznych.

W praktycznej analizie warto podkreślić, że w „Bogurodzicy” modlitwa:

  • łączy sacrum (Maryja, Chrystus, raj) i profanum (zwycięstwo w bitwie, „zbożny pobyt”),
  • ma ton ufny, bez śladu buntu czy wątpliwości,
  • jest głosem wspólnoty, a nie indywidualnej duszy.

Przy porównaniach dobrze wypada zestawienie tej pieśni z późniejszymi utworami, gdzie modlitwa zmienia się w spór z Bogiem lub intymny monolog jednostki.

Inne średniowieczne tropy: cierpienie, śmierć, moralitet

Kontekst „Bogurodzicy” dopełniają inne typowe motywy:

Liryka pasyjna (np. „Lament świętokrzyski”) skupia się na męce Chrystusa i współcierpieniu z Nim. Emocje są bardzo intensywne: jęk Matki patrzącej na ukrzyżowanego Syna, konkret fizycznego cierpienia. Religijność przybiera formę współodczuwania bólu, a nie intelektualnych rozważań.

Motyw danse macabre (taniec śmierci) przypomina, że wszyscy – król, biskup, rycerz, chłop – są równi wobec śmierci i Boga. Tu mocno wybrzmiewa funkcja wychowawcza: przygotuj się na śmierć, żyj tak, by nie trafić do piekła. Śmierć nie jest abstrakcyjnym problemem filozoficznym, lecz realną groźbą, która ma dyscyplinować.

Na wypracowaniu średniowiecze najlepiej „pracuje” jako:

  • dowód na oczywistość wiary – nikt tu nie stawia pytania „czy Bóg istnieje?”,
  • przykład wspólnotowego charakteru religii, w opozycji do późniejszej, coraz bardziej indywidualnej duchowości,
  • punkt wyjścia do pokazania, jak w innych epokach ta pewność zaczyna się kruszyć.

Renesans – humanizm chrześcijański i próba harmonii

Człowiek między Bogiem a rozumem

Renesans nie odrzuca Boga, ale inaczej rozkłada akcenty. Nadal obowiązuje chrześcijaństwo, jednak obok niego wyrasta idea humanizmu – szacunku dla godności człowieka, wartości rozumu, ziemskiego szczęścia. Z perspektywy wrażliwości religijnej to przejście od surowej trwogi ku pogodnej harmonii.

Typowy renesansowy humanista wierzy, że:

  • świat jest dobrym i racjonalnym dziełem Boga,
  • człowiek może ten świat poznawać i kształtować dzięki rozumowi,
  • wiara i wiedza nie muszą się zwalczać – mogą być dwoma drogami do tego samego celu.

Wrażliwość religijna przesuwa się więc od lęku przed karą ku wdzięczności i zaufaniu. Bóg nadal jest Panem, ale mniej groźnym sędzią, a bardziej dobrym gospodarzem, który urządził świat sensownie. Ten ton świetnie widać w poezji Jana Kochanowskiego.

Kochanowski – „Czego chcesz od nas, Panie…”: modlitwa harmonii

Hymn „Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary” to modelowy tekst renesansowy. Głos mówiący zwraca się do Boga z wdzięcznością i zachwytem, nie z lękiem. Bóg jest przedstawiony jak dobry gospodarz świata: urządził pory roku, zapewnił ludziom pożywienie, piękno natury, porządek społeczny.

W tej modlitwie nie ma sporu, szantażu emocjonalnego ani oskarżeń. To pochwała: „Tyś Pan wszystkiego świata, Tyś niebo zbudował”. Człowiek widzi siebie jako część harmonijnego planu. Nie neguje własnej małości, ale nie traktuje jej jako przekleństwa. Może cieszyć się życiem, muzyką, przyrodą – bo wszystko to jest darem Boga, a nie pułapką.

Na poziomie wrażliwości religijnej ważne jest, że:

  • dominuje spokój, brak tu obsesji śmierci i piekła,
  • rozum i obserwacja świata wspierają wiarę (ład natury to dowód na istnienie mądrego Stwórcy),
  • podmiot modlący się jest wciąż zakorzeniony we wspólnocie, ale jego głos jest już bardziej osobisty niż w „Bogurodzicy”.

Przy pracy z tym utworem na maturze można zastosować prosty schemat: najpierw nazwać emocję (spokój, zachwyt, wdzięczność), potem pokazać obraz świata (ład, proporcja, brak chaosu), a na końcu wskazać językowe środki, które to budują (wyliczenia darów, pochwalne epitety, bezpośrednie zwroty do Boga). Taki trzystopniowy ruch od wrażenia do argumentu ułatwia porównania z epokami, w których świat się „rozsypuje”, a język modlitwy nabiera nerwowości.

Fraszki i „Treny” – kiedy harmonia pęka

Renesansowy ideał równowagi religijnej nie jest jednak naiwną sielanką. Ten sam Kochanowski, który w hymnie dziękuje za ład świata, w „Trenach” przechodzi przez duchowy kryzys po śmierci Urszulki. Wrażliwość religijna robi się nagle dramatycznie osobista: podmiot liryczny wypomina Bogu cierpienie niewinnego dziecka, zadaje pytania o sens wiary, chwilami ociera się o bunt. Harmonia humanizmu chrześcijańskiego zostaje poddana próbie.

Na egzaminie dobrze pokazuje się tu mechanizm „pęknięcia”: najpierw przypomnienie pogodnego zaufania z „Czego chcesz od nas, Panie…”, potem zestawienie go z rozpaczą i bezradnością z późnych trenów. Widać wtedy, że renesans nie usuwa problemu cierpienia, tylko stara się go włączyć w ramy racjonalnego, ufnego myślenia o świecie. Gdy doświadczenie życiowe jest zbyt mocne, nawet najsolidniejsza konstrukcja intelektualna zaczyna się chwiać.

Uzupełnieniem są fraszki, w których obok żartu i obyczajowej obserwacji pojawia się dystans do spraw ostatecznych („Na zdrowie”, „O żywocie ludzkim”). Człowiek renesansu chce żyć mądrze tu i teraz, korzystać z doczesnych dóbr, jednocześnie pamiętając o Bogu. Religijność nie ma go paraliżować lękiem, tylko uczy proporcji: ani rozpusty bez hamulców, ani ascetycznego odrzucenia świata.

Jeśli zestawisz średniowiecze z renesansem na jednej kartce, różnica wychodzi od razu: od wspólnotowego „my”, zastraszonego Sądem i piekłem, przechodzimy do świadomego „ja”, które próbuje połączyć wiarę z rozumem i ziemską radością. Dalsze epoki będą się z tą równowagą spierać – raz ją zrywać w romantycznym buncie, raz poddawać ironii albo rozpaczy Młodej Polski – ale punkt odniesienia pozostanie ten sam: jak daleko można przesunąć granicę między Bogiem, człowiekiem i światem, żeby ta trójka wciąż do siebie pasowała.

Barok – między trwogą a zachwytem

Religijność w epoce kryzysu i kontrreformacji

Barok przestawia „barometr religijny” na skrajne wartości. Z jednej strony działa kontrreformacja – Kościół katolicki wzmacnia pozycję po reformacji, akcentuje dogmaty, emocjonalne nabożeństwa, kult świętych. Z drugiej – Europa przeżywa wojny, zarazy, niepewność polityczną. Efekt: religijność staje się zarazem <strongbardziej nerwowa i zmysłowa, obciążona lękiem, ale też fascynacją tajemnicą.

W porównaniu z renesansem zmienia się kilka kluczowych punktów:

  • obraz świata: zamiast harmonii – kruchość i zmienność,
  • emocje: nie spokój, lecz trwoga, skrucha, niepokój,
  • język: więcej kontrastów, paradoksów, przesady.

Religia nie jest już oczywistą, spokojną ramą; staje się narzędziem walki duchowej, często prowadzonej wręcz na granicy rozpaczy.

Poezja metafizyczna – „vanitas” i nieufność do świata

U autorów takich jak Daniel Naborowski czy Mikołaj Sęp Szarzyński silnie wybrzmiewa motyw vanitas – marności. Człowiek czuje, że świat jest nietrwały, złudny, a wszystko „między śmiercią a śmiercią” trwa zaledwie chwilę.

W „Krótkości żywota” Naborowskiego ziemska egzystencja to seria gwałtownych obrazów: „Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt” – same znaki ulotności. W tle jednak nie ma ateizmu, tylko desperackie szukanie oparcia w Bogu. Skoro nic trwałego nie ma w świecie, jedyną „kotwicą” zostaje sacrum.

U Sępa Szarzyńskiego konflikt idzie jeszcze głębiej. W sonetach („O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem”) religijność przybiera formę wewnętrznej bitwy. Człowiek jest rozdarty między pragnieniem Boga a pociągiem do grzechu, czuje się słaby, bezradny, zależny od łaski. To liryka niepokoju, a nie harmonii. W porównaniu z Kochanowskim widać przesunięcie z „ufam i dziękuję” na „boję się, walczę, proszę o ratunek”.

Morsztyn – cielesność i paradoks wiary

Barok kojarzy się też z poezją zmysłową, pełną miłosnych gier i konceptów, jak u Jana Andrzeja Morsztyna. Na pierwszy rzut oka to świat daleki od surowej pobożności. Jednak i tutaj religijny język przenika metaforykę: zakochany potrafi mówić o swojej miłości tak intensywnie, jak mistyk o Bogu.

Ten zabieg pokazuje ważną zmianę: emocje religijne i erotyczne zaczynają mówić tym samym językiem. Barok nie oddziela czysto duchowego od cielesnego; raczej pokazuje, jak oba wymiary się splatają. To inny rodzaj sakralizacji niż w średniowieczu – mniej oficjalny, bardziej prywatny, często przewrotny.

Przy porównaniach warto uchwycić kontrast: średniowieczne „przygotuj się na śmierć, by uniknąć piekła” przechodzi w barokowe „wszystko jest kruche, więc chwytaj dzień, ale z lękiem patrz w wieczność”. Religijność staje się lustrem epoki niepewności i przesytu, w której człowiek gubi stabilny punkt równowagi renesansowego humanisty.

Oświecenie – rozum, krytyka i religia „zdystansowana”

Deizm i racjonalizacja wiary

Oświecenie nie jest epoką ateistyczną w sensie szkolnego uproszczenia „kult rozumu zamiast Boga”. Dominujące stanowisko to raczej deizm: Bóg istnieje, stworzył świat według rozumnych praw, ale nie ingeruje w niego na co dzień cudami i karami. Człowiek ma korzystać z rozumu, zwalczać zabobony, porządkować rzeczywistość.

Wrażliwość religijna przesuwa się w kierunku:

  • chłodniejszego, bardziej intelektualnego podejścia,
  • krytyki przesady w kulcie, fanatyzmu, ciemnoty,
  • szukania zgody między Ewangelią a dobrem społecznym, obywatelskim.

Religia wciąż bywa fundamentem moralności, ale traci monopol na wyjaśnianie świata. Matematyka, fizyka, filozofia – to nowe autorytety.

Krasicki – ksiądz jako satyryk i reformator

Ignacy Krasicki, biskup i pisarz, jest dobrym przykładem oświeceniowego „przeprofilowania” religijności. W bajkach czy „Monachomachii” nie atakuje samej wiary ani Ewangelii, tylko nadużycia i lenistwo duchowieństwa, przesąd, głupotę.

Religijność w jego ujęciu ma służyć naprawie obyczajów i państwa. Jeśli zakonnik jest obżartuchem i ignorantem, to szkodzi nie tylko Kościołowi, lecz całej wspólnocie. Głos satyryka staje po stronie rozumu i moralności obywatelskiej, a nie przeciw Bogu. To inny typ krytyki niż romantyczny bunt metafizyczny – bardziej praktyczny, „naprawczy”.

Dla ucznia ważny jest tu prosty klucz: w oświeceniu pytanie nie brzmi „czy Bóg jest sprawiedliwy?”, lecz „czy instytucje, które się na Niego powołują, działają uczciwie i rozumnie?”. To wprowadza nowy wymiar konfliktu: jednostka – Kościół jako instytucja, a nie jednostka – Bóg.

Religia a projekt nowoczesnego państwa

W polskim oświeceniu dochodzi jeszcze jeden wątek: ratowanie Rzeczypospolitej przed upadkiem. Reformatorzy (np. twórcy „Konstytucji 3 maja”) łączą wrażliwość religijną z programem politycznym. Bóg staje się raczej gwarantem ładu i moralności obywateli niż bezpośrednim „reżyserem” historii.

Napięcie między wiarą a rozumem nie znika, ale ma inny charakter niż w baroku czy romantyzmie. Zamiast dramatycznego sporu wewnętrznego pojawia się spokojniejsze pytanie: „jak uporządkować religię, by sprzyjała postępowi?”. W porównaniach międzyepokowych to dobra przeciwwaga dla emocjonalnego patosu romantyków.

Romantyzm – bunt, mesjanizm i sakralizacja narodu

Od Kościoła instytucji do „Kościoła narodu”

Po rozbiorach religijność polska dostaje nowe zadanie: utrzymać wspólnotę bez państwa. Kościoły stają się miejscem spotkań, a język biblijny – naturalnym zasobem do opisu politycznych tragedii. Stąd romantyczne zjawisko mesjanizmu – przekonania, że Polska jest „Chrystusem narodów”, cierpi za innych i kiedyś zmartwychwstanie.

To radykalnie zmienia „barometr epoki”:

  • Bóg przestaje być jedynie opiekunem jednostki,
  • staje się adresatem narodowych pretensji, próśb, skarg,
  • religijne symbole służą głównie do interpretacji historii i polityki.

Religijne doświadczenie nie jest już prywatną modlitwą w zaciszu; staje się sporem o sens dziejów. Widać to szczególnie w dramatach Mickiewicza i Krasińskiego.

„Dziady” cz. III – spór z Bogiem i Kościołem

W „Dziadach” część III wrażliwość religijna bohaterów idzie w kilku kierunkach naraz. Z jednej strony mamy tradycyjną pobożność prostego ludu czy księdza Piotra, ufnych w opatrzność Bożą i sens cierpienia. Z drugiej – bunt Konrada, który w Wielkiej Improwizacji staje przeciw Bogu w imię narodu.

Kluczowa zmiana wobec wcześniejszych epok: jednostka czuje się na tyle „duża”, że śmie oskarżać Stwórcę. Konrad nie kwestionuje istnienia Boga, ale jego politykę: milczenie wobec krzywdy i zaborów. Religia staje się areną walki o podmiotowość narodu; Bóg jest przeniesiony z kościelnej ambony na scenę dziejów.

W tle pojawia się jeszcze konflikt z Kościołem jako instytucją. Zdrada biskupa (postać Senatora) czy bierność hierarchów kontrastują z mistyczną wizją księdza Piotra. Czytelnik ma wyraźnie odróżniać wierność Ewangelii od konformizmu instytucji. Ten wątek będzie wracał także w Młodej Polsce.

„Nie-Boska komedia” – katastrofa chrześcijańskiego świata

U Zygmunta Krasińskiego w „Nie-Boskiej komedii” religijność staje się soczewką gigantycznego konfliktu społecznego. Hrabia Henryk, arystokrata i chrześcijanin, staje naprzeciw rewolucjonistów, którzy niosą hasła równości, ale odrzucają Boga.

Krasiński nie daje prostej odpowiedzi, kto ma rację. Pokazuje raczej rozpad dawnego, „chrześcijańskiego” porządku, który skostniał, zapomniał o ubogich i sprawiedliwości. Bóg w dramacie milczy, świat się wali, a człowiek zostaje między dwoma złymi rozwiązaniami: przemocą starego i przemocą nowego ładu.

Wrażliwość religijna tej epoki jest więc „wysoko rozhuśtana”: między mistycyzmem, pełnym wizji i proroctw, a rozpaczą, że Bóg nie interweniuje w taki sposób, jakiego oczekiwałby naród. To ogromna różnica wobec oświeceniowego spokoju i barokowego lęku o własne zbawienie. Tu stawką jest zbawienie całej wspólnoty.

Pozytywizm i realizm – religia w cieniu pracy u podstaw

Przesunięcie akcentu: z dogmatu na etykę społeczną

Po klęsce powstania styczniowego romantyczny patos i mesjanizm tracą wiarygodność. Pozytywiści stawiają na pracę u podstaw, naukę, modernizację. Religijność schodzi nieco na drugi plan, ale nie znika. Zmienia się jej funkcja: z wielkich wizji i proroctw przechodzi w etykę codzienności.

W literaturze realistycznej widać to wyraźnie. Postaci pobożne ocenia się raczej po tym, jak traktują innych, niż po tym, ile modlitw odmawiają. Kościół może być wsparciem dla biednych, ale bywa też instytucją uwikłaną w lokalne układy, czasem bezradną wobec nowoczesnych problemów (nędza miejska, asymilacja Żydów, emancypacja kobiet).

Prus, Orzeszkowa – religia na tle programu społecznego

W „Lalce” Bolesława Prusa ważniejsza od teologii jest etyka Wokulskiego, jego stosunek do pracy, miłości, odpowiedzialności za innych. Kościół pojawia się w tle – w obyczajach, rytuałach – ale centrum świata przedstawionego zajmuje człowiek jako istota społeczna. Bóg nie znika, ale milczy; odpowiedzialność za los narodu i jednostki zostaje przerzucona na ludzi.

U Orzeszkowej w „Nad Niemnem” mamy z kolei religijność „organicznikowską”: ceni się prostą, szczerą pobożność (np. mieszka