- Zbigniew Piotrowicz - http://zbigniewpiotrowicz.pl -

Ufff! Już wszystko wiemy

No i po wyborach… Uzyskałem 3227 głosów. Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się na mnie zagłosować. Nie uzyskałem mandatu, ale nie były to głosy zmarnowane. Dały one liście wyborczej wynik wyższy o 3,15%, co zdecydowało o zdobyciu piątego mandatu z okręgu wałbrzyskiego.

Szczególnie satysfakcjonuje wynik uzyskany w Lądku, gdzie głosy na moją kandydaturę stanowiły prawie 21% wszystkich głosów w całych wyborach i ponad 43% głosów oddanych na Platformę Obywatelską. Bardzo przyzwoicie wypadłem także w sąsiedniej gminie Stronie Śląskie. Taki rezultat uzyskany w towarzystwie niezwykle aktywnych i widocznych kandydatów z tego samego powiatu (mam na myśli Monikę Wielichowską i Kubę Szulca) jest bardzo dobry. Zwłaszcza, kiedy uzyskuje się go bez ani jednego baneru, bilbordu i spotu telewizyjnego. I generalnie bez wygłupiania się. Miłym zaskoczeniem jest dobry wynik w pozostałych powiatach, co jest prawdopodobnie efektem kampanii internetowej na blogu i Facebooku. Poza powiatem kłodzkim nie robiłem żadnej akcji ulotowej i plakatowej. Dlatego szczególnie cieszy wynik prawie 1200 głosów zdobytych w powiatach wałbrzyskim i świdnickim. To więcej niż uzyskał niejeden kandydat z tamtego terenu.

Pewnym zaskoczeniem jest wynik osiągnięty przez niektórych lokalnych kandydatów prowadzących gigantyczne kampanie za dziesiątki (a może setki?) tysięcy złotych. Adam Łącki z SLD, widoczny wszędzie, obecny wszędzie, uruchamiający wielką machinę organizacyjna zdobył tylko 2085 głosów. Andrzej Dąbrowski z PiS-u, który budował swój wizerunek przez wiele miesięcy za pomocą wszystkich możliwych sposobów, nie zawsze etycznych (vide zaproszenia na basen, reklamy Kuriera Kłodzkiego lub koncert piosenkarza Andrzeja Dąbrowskiego, wszystko jak mniemam za publiczne pieniądze) uzyskał co prawda trzeci wynik na liście, ale było to tylko 4188 głosów. Prawdopodobnie wyjątkowo kosztownych głosów. Paweł Hreniak, radny sejmiku (kolejną kadencję) i przewodniczący klubu PiS w Sejmiku Dolnośląskim uzyskał we Wrocławiu tylko 2618 głosów choć startował z trzeciego miejsca i też miał dużą kampanię wizerunkową. Słynny agent Tomek, pełen osobistego poświęcenia funkcjonariusz CBA za czasów IV RP, obecny nieustannie w mediach i tabloidach zarobił tylko tysiąc głosów więcej niż ja. I to w Świętokrzyskiem, pisowskim mateczniku. Wyniki te wskazują, że na szczęście wygrana lub dobry wynik w wyborach nie zależy wyłącznie od pieniędzy wsadzonych w kampanię lub medialnej popularności. A nawet od tego, kto przed północą pozakleja plakaty konkurentów. Że liczy się także wieloletnia praca, która musi zostać zauważona i doceniona. W tym kontekście za wielkiego przegranego uważam Jacka Głomba, charyzmatycznego szefa Teatru Heleny Modrzejewskiej z Legnicy. Wystartował o mandat senatora z poparciem PO i przegrał o ułamek procenta. A szkoda bo jest to człowiek o duszy i temperamencie wojownika, który zrobił bardzo dużo dla swojej Legnicy i w senacie nie tylko by się przydał, ale na pewno mocno rozruszałby to gremium.

Gratuluję Kasi Mrzygłodzkiej, Agnieszce Kołacz-Leszczyńskiej, Monice Wielichowskiej, Kubie Szulcowi i Tomkowi Smolarzowi. W okręgu wałbrzyskim uzyskanie tak znakomitego wyniku i zdobycie aż pięciu mandatów to wielki wyczyn. Cieszę, że nie obudziłem się w Polsce rządzonej przez ludzi twierdzących, że naród to tylko oni, gardzących wszystkimi, którzy myślą inaczej, nazywających mnie szmaciarzem.

Zobacz informację o manifestacji w Krakowie: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,10446847,Pod_Wawelem__Szmaciarze_wygrali_sfalszowane_wybory_.html

Be Sociable, Share!
  • Twitter
  • email
  • StumbleUpon
  • Delicious
  • Google Reader
  • LinkedIn
  • BlinkList