- Zbigniew Piotrowicz - http://zbigniewpiotrowicz.pl -

Pamiętacie Alę Janosz?

W pierwszej edycji „Idola” oglądanego wówczas przez całą Polskę wystąpiła drobna blondynka o wyjątkowo mocnym głosie. Wygrała ten program i, choć miała tylko 17 lat, stała się medialną gwiazdą. Spece od rozrywkowego marketingu uznali, że dziewczynie trzeba zmienić wizerunek. Z pogodnej, młodej dziewczyny próbowano zrobić kobietę-wampa lub drugą Britney Spears w polskiej, tandetnej wersji. Machina rozrywkowego biznesu wciągnęła ją i… zniszczyła. Po czym zaległa cisza. Wszystko wskazywało na to , że jeszcze jeden talent został bezpowrotnie stracony. Tą dziewczyną była Alicja Janosz.

Alę spotkałem kilka lat później, gdy w 2008 roku robiłem kolejną edycję Przeglądu Filmów Górskich na Śnieżce. Na zaproszenie gospodarzy Śnieżki, przyjechała z zespołem bluesowym HooDoo Band. Koncert był na najwyższym poziomie (1602 m npm!). Okazało się, że w repertuarze bluesowym Ala znakomicie się znajduje. Że dojrzała jako artystka i zachowała swój indywidualny, ujmujący image drobnej, bezpretensjonalnej dziewczyny z fascynującym głosem. Bez tandetnych estradowych chwytów, które na niej testowali nasi domorośli producenci. A najbardziej fascynującym momentem było kameralne wykonanie, już po koncercie, „Wild Horses” z repertuaru The Rolling Stones z akompaniamentem wyłącznie gitary akustycznej. Interpretacja mnie zachwyciła i był to moment, kiedy nabrałem przekonania, że Ala jest artystyczną osobowością. Zachowało się nawet kilka zdjęć z tamtego wieczoru, zarówno z koncertu zespołu jak i zaimprowizowanego duetu, który z takim zachwytem wspominam.

O Ali przypomniałem sobie ponieważ wraca na polską scenę muzyczną. Już bez całego bagażu doradców, ale jako dojrzała artystka, silna osobowość i ktoś, kto znalazł pomysł na siebie. Bogatsza o te złe doświadczenia, które po drodze też trzeba zebrać. Kibicuję jej dlatego, że robi muzykę, którą lubi i czuje, choć może nie najlepiej będzie się ona sprzedawała. Kibicuję, bo zdecydowała się na artystyczną uczciwość.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Piotra Krzaczkowskiego, wieloletniego szefa Obserwatorium na Śnieżce i znakomitego fotografa. Więcej jego fotografii znaleźć można na autorskiej stronie http://www.sniezka.karpacz.pl/

Be Sociable, Share!
  • Twitter
  • email
  • StumbleUpon
  • Delicious
  • Google Reader
  • LinkedIn
  • BlinkList